FuG-01/ET by Sheyr
IDEA
Nie pamiętam dokładnie kiedy zrodził się w mojej głowie pomysł zrobienia moda, ale była to chyba końcówka 2004 r. Kiedyś podczas przeglądania internetu natknąłem się na jakąś galerię i siewca zasiał ziarenko w mojej głowie. Kilka kolejnych miesięcy upłynęło zanim to ziarenko zakiełkowało i dowiedziałem się czegoś nowego o sobie - a mianowicie tego, że mógłbym zrobić jakiś mod sam - własnymi ręcyma. W moim przypadku ta żądza nie wynikała z potrzeby upiększenia własnej skrzynki czy stylizacji na ulubioną grę. Ja po prostu chciałem stworzyć coś co cieszyło by moje oko, było praktycznym i funkcjonującym sprzętem i jednocześnie dawałoby radość z samego faktu pracy nad projektem. W dzieciństwie lubiłem "prace ręczne" i popełniłem nawet kilka papierowych i drewnianych modeli, co nauczyło mnie cierpliwości tak niezbędnej przy jakimkolwiek hand-made.
3.., 2.., 1.., 0.., START
No i przyszedł wreszcie ten dzień gdy powiedziałem sobie: zaczynamy!. Tylko co....? Jaki projekt...? Jaki temat...? Jako facet o mózgu ścisłym lubię proste formy, lubię militaria. Żadnych roślinnych motywów ani wydumanych wzorów wymagających subtelnego pociągnięcia pędzlem. Oczywiście lubię też czasem popukać w jakąś strzelankę czy strategię i moje myśli szybko zaczęły się koncentrować wokół Counter-Strike'a, WoW'a, CoD, Battlefield'a no i Wolfenstein'a. Ostatecznie casting wygrał ten ostatni temat. A to dlatego, że wiodący pomysł to wojskowa radiostacja (może dlatego, że jestem po radiokomunikacji) więc odpadł CS i WoW na starcie. Poza tym Wolf wydał mi się najprostszy do odtworzenia - ma bardzo wyraźną symbolikę, którą trudno z czymkolwiek innym pomylić a w końcu miał to być pierwszy mod. Radiostacja to po niemiecku Funkgeraet, w skrócie FuG - stąd nazwa moda.
Ponieważ postanowiłem sobie, że będę robił porządnie zacząłem od przelewania koncepcji na papier i strzeliłem parę odręcznych szkiców. Przez parę dni próbowałem nawet nauczyć się Autocada i Corela by zrobić projekt elektronicznie ale brak istotnych postępów w nauce skutecznie mnie zniechęcił. Rysunki pozostały czystą koncepcją - nie były wzorcem wymiarowym dla dalszych prac.
SKRZYNKA
Nie miałem na zbyciu żadnej budy wiec poczyniłem szybki zakup na Allegro - trafił się stary Compaq mini tower.

Dobra, solidna konstrukcja - blacha stalowa 1mm, pokrywy boczne również wysokogatunkowa stal. Prace zacząłem od zewnętrznych ścian obudowy. Na pierwszy ogień poszedł orzeł - symbol ET. Wykonany jest z blachy alu o grubości 2 mm., wycięty wyrzynarką. Z blachy tej jest również zrobiony cały przedni panel. Początkowo chciałem wykorzystać oryginalny panel z Compaqa ale łatwiejsze i ciekawsze okazało się zrobienie od podstaw nowego. Z blachą był oczywiście problem bo kupić w naszym kraju arkusz mniejszy niż 2m2 to nie lada sztuka. Mnie się to nie udało i musiałem zakupić od razu materiał na 10 modów ;)
Orzeł malowany jest farbami podkładowymi - szarą i ciemnoczerwoną (to chyba kolor miki) dzięki czemu kolory są przytłumione, wyblakłe - jakby ze starości. Do malowania skrzynki użyłem farby akrylowej z mieszalnika, po uprzednim pomalowaniu szarą podkładową. W zasadzie skrzynka jest jedynym elementem malowanym wałkiem. Wszystkie pozostałe elementy jak i napisy malowane są spray'em. Efekt rdzy został osiągnięty dzięki zestawowi Modern Options - chyba najlepsze farby do tego celu. W Polsce niestety nieosiągalne - a przynajmniej mi się nie udało.



Mocowanie orła to kilkadziesiąt nitów. Od razu wpadłem na pomysł by pomiędzy "ptaszkiem" boczną osłoną była szpara, przez którą będzie się wydostawać czerwone światło, które generuje 7 ledów 12-to woltowych.
PRZEDNI PANEL
Ponieważ chciałem nadać "radiostacji" siermiężny militarny wygląd zrezygnowałem z okien. Skupiłem się za to na froncie i tu od początku konsekwentnie realizowałem pomysł z miernikami - napięcia i prądu. Z napięciem nie ma wielkiej filozofii - ciekawy jest tylko pomiar woltów na wentylatorach z regulacją bo się coś zmienia. Dla większego fanu dodałem jeszcze możliwość sprawdzenia napięć krytycznych +3,3V, +5V i +12V. Początkowo miałem zamiar użyć woltomierza, który pozwalałby na pomiar również napięć ujemnych -12V i -5V (bo taki miałem, hehe) ale ostatecznie dostałem na Allegro 0-15V i został on zatrudniony. Z prądem było więcej dylematów. Miałem ambitny plan by mierzyć pobór prądu na procku, karcie i płycie ale po bliższym zapoznaniu się z architektura zasilania PC-ta pomysł ten szybko okazał się nie do zrealizowania. Druga koncepcja była już trochę bardziej realistyczna aczkolwiek dalej dość ambitna - pomiar prądu na wszystkich głównych liniach zasilających a wiec 12V, 5V i 3,3V. Mając na uwadze, że procesor siedzi na linii 12V, grafika na 3,3V a płyta po części na linii 3,3V i 5V pomysł wydawał się realizowalny a efekt mniej więcej odpowiadałby początkowym zamierzeniom. Niestety i z tego musiałem zrezygnować bojąc się o uszkodzenie zasilacza i bezpieczeństwo użytkowania. Realizacja wymagałby dość poważnych przeróbek nowego w końcu Chiefteca 420W i to w najczulszym miejscu - tam gdzie obciążenia są największe. Nie mając doświadczenia w takich instalacjach - odpuściłem. Ostatecznie wpiąłem w obwód amperomierz prądu zmiennego, który mierzy całkowity pobór prądu. Co ciekawe pierwsze testy na konfiguracji PIII 600 MHz, 256MB RAM, karta AGP 16 MB nie dawały dosłownie żadnego wychylenia wskazówki, gdzie liczyłem choć na drgnięcie! Dopiero zainstalowanie nowszych bebechów coś ruszyło. W konfiguracji z Athlonem 2200+ i Radeonem 9600 amperomierz postanowił coś pokazać. Na stendbaju system bierze jakieś 0,2 - 0,3 A, a po uruchomieniu jakiejś bardziej obciążającej gierki np. Enemy Territory nieco poniżej 1A czyli koło 200W. Największe wychylenie - nieco ponad 1 A zanotowałem podczas gry w HL2 - szczególnie w czasie ostrej wymiany ognia. Jak by wsadzić Athlona 64 z mocną grafiką to prąd będzie na poziomie 1,5 - 2 A.


