Lutowanie kolanek dla opornych
Witam!
Jest to przedruk poradnika jaki popełniłem kiedyś na forum Tweaka. Mam nadzieję, że nadal nie stracił na aktualności i początkujący na nim skorzystają.
Po złożeniu swojego układu WC okazało się, że odległość pomiędzy blokami jest tak mała, że nie ma możliwości nie użycia kolanek. To co widać na poniższym zdjęciu to jedna wielka prowizorka:

Postanowiłem więc zastosować kolanka 45° o średnicy zewn. 15mm. Dwa takie połączone kolanka stwarzają mniejszy opór wody niż kolanko 90°. Zakupiłem je w sklepie z armaturą po 50gr za sztukę.

No i tu pojawił się problem. Jakoś te kolanka trzeba ze sobą połączyć tak aby uzyskać 90°. Są dwa sposoby:
- połączenie klejone (nie mam jakoś zaufania do kleju w takich sprawach)
- połączenie lutowane
Zdecydowałem się na ten drugi sposób. I tu pojawia się kolejny problem. Jak to zlutować? Cały problem w tym, że takie kolanka (niezależnie czy z miedzi czy z mosiądzu) bardzo szybko odbierają ciepło i rozprowadzają po swojej powierzchni. Jak wiadomo niektórym osobom, które miały styczność z lutowaniem: brak odpowiedniej temperatury podczas lutowania może powodować powstawanie tzw. zimnych lutów czyli bardzo nietrwałych połączeń.
Rozwiązaniem jest albo użycie lutownicy gazowej (która w najprostszej formie kosztuje paręnaście złotych) albo użycie lutownicy transformatorowej (kolbowa też powinna się nadać) i odpowiednie rozgrzanie kolanek.
Ja do swojego lutowania użyłem transformatorówki 100W o temperaturze grotu 450*C (grot z grubego drutu). Podejrzewam, że lutownica o mniejszej mocy także wystarczy - dłużej będzie tylko trwało nagrzanie kolanek. Do połączenia posłużyło spoiwo lutownicze (popularnie zwane "cyną") z topnikiem o średnicy 0,56 mm.

Można zastosować nieco grubsze spoiwo (np. 1mm) ale im grubsze tym trudniej zrobić ładne połączenie a przecież o estetykę także nam chodzi. Połączone ze sobą dwa kolanka umieszczamy w jakimś uchwycie. Ja zastosowałem tzw. "trzecią rękę" - zdjęcie powie więcej. Nadmienię tylko, że kolanko musi być umieszczone tak, żeby cyna spływała podczas lutowania pomiędzy łączone kolanka (patrz zdjęcie):

Zastosowanie "trzeciej ręki" ma jeszcze jedna zaletę: kolanko jest przytrzymywane przez "krokodylka", który mając małą powierzchnię styku z kolankami sam nie będzie odbierał od nich ciepła !
I zaczynamy. Przykładamy grot lutownicy do miejsca łączenia i rozgrzewamy kolanka. W moim przypadku trwało to ok. 1min. Gdy kolanka są już rozgrzane do odpowiedniej temperatury przykładamy w miejsce łączenia cynę i lutujemy kolanka. Cyny nie należy żałować (w końcu połączenie ma być szczelne i solidne) ale też nie przesadzać aby cyna nie zaczęła spływać po kolankach. Lutujemy wokół kolanka wypełniając cyną przestrzeń pomiędzy kolankami. Temperatura kolanek jest w pewnym momencie taka, że cyna topi się sama przy zetknięciu z nimi (nawet bez udziału lutownicy).
Jeszcze jedna uwaga co do lutowania: nie należy nakładać cyny na grot i dopiero później rozprowadzać po łączonych elementach :!: Cyna taka zawiera topnik (kalafonię), która pomaga w przywieraniu cyny do miedzianego podłoża ale bardzo szybko się ulatnia. Cynę należy "kłaść" pomiędzy kolanka a grot lutownicy.
Tak wygląda zalutowane kolanko jeszcze przed wyczyszczeniem:

Jak widać jedyne zabrudzenia pozostają właśnie z kalafonii i usunięcie ich można przeprowadzić nawet paznokciem :)

A oto zalutowane kolanko. Kolanka połączone w ten sposób są estetyczne i co najważniejsze szczelne i trwale połączone.

I to wszystko. Zalutowałem w ten sposób na razie dwie pary kolanek i z żadnym nie było najmniejszych problemów.
PS: UWAGA! po zakończeniu lutowania należy schłodzić kolanka (np. dmuchając na nie) ponieważ ich temperatura jest bardzo wysoka ! Nie polecam wody - mogą powstać przebarwienia.
PS II: Nie odpowiadam za żadne szkody spowodowane niepoprawnym posługiwaniem się powyżej wymienionymi narzędziami. Jeżeli nie wiesz jak z nich korzystać skontaktuj się z lepiej doświadczonym kolegą.
UPDATE: W ten sposób można lutować tylko kolanka do siebie. W przypadku lutowania rurki miedzianej z kolankiem nie będziemy w stanie dostarczyć lutownicą szybciej ciepła niż będzie ono rozpraszane. W tym wypadku pomoże tylko kuchenka gazowa ale to już temat na osobny artykuł.