|
|
Natec Vulture
Słuchawki to nieodłączny element dla większości użytkowników komputerów. Ich użycie jest najczęściej wymuszane przez domowników, lub budżet nie pozwalający zakupić porządnego zestawu głośnikowego. Tak czy inaczej miło jest posłuchać muzyczki podczas korzystania z neta lub wczuć się w grę i otaczający nas wirtualny świat nie narażając się na złość rodziny. Gdy więc przychodzi czas zakupu a ze skarbonki wydłubiemy ostatni grosz należy podjąć decyzję co kupić. Czy jesteśmy zdani na najsłabsze "piszczyki" gdy tak uzbieranych funduszy jest mało? Firma Natec pokazuje, że nawet za niewielką kwotę pieniędzy można kupić produkt, który nie będzie nadawał się jedynie jako nieco lepszy substytut PC-speaker'a. Ale po kolei...
Opakowanie i zawartość
Słuchawki dostarczane są do przyszłego użytkownika w przezroczystym blisterku, pozwalającym jeszcze w sklepie zapoznać się z ich wyglądem. Tekturki utrzymane w ciemno granatowym kolorze w kilku językach (w tym w naszym ojczystym) prezentują produkt. Stanowczo brakuje jednak informacji na temat przenoszonych częstotliwości oraz impedancji głośników. Jedyna konkretna informacji techniczna to wykorzystanie magnesów neodymowych. Hasło "BASS powerful" informuje nas już na wstępie, że z przenoszeniem niskich częstotliwości nie powinniśmy mieć problemu.
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
W środku opakowania poza słuchawkami nie znajdziemy nic więcej.
Pierwsze wrażenie
Pierwsze co zwraca uwagę to bardzo mała waga słuchawek - są one leciutkie jak piórko, co dobrze rokuje na wygodę ich noszenia. Obudowa Vulture wykonana jest z czarnego plastiku, miejscami matowego, a częściowo pół błyszczącego. Pałąk oraz nauszniki zostały pokryte miękką, perforowaną, czarną skórką. Głośniki przed zakurzeniem chronione są pomarańczową (dlaczego pomarańczową?) tkaniną.
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
Przewód połączeniowy powleczony jest materiałowym oplotem i zakończony standardową wtyczką 3,5mm (tzw. mały jack). Jego długość to 2,9m. Co ciekawe instrukcja podaje 2,2m a na polskiej stronie można znaleźć długość 2,4m. Nie wiem skąd wynika ta różnica. Ważne jest to, że przewód jest wyprowadzony jednostronnie z lewej słuchawki co poprawia komfort użytkowania produktu.
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
W prawej słuchawce został wbudowany potencjometr głośności. Jest to może nieco kontrowersyjny sposób jego umieszczenia, ale trzeba przyznać, że bardzo wygodny. Zamiast szukać gałki regulatora umieszczonej najczęściej na niezbyt dobrze dobranej długości kabla sięgamy po prostu do prawego ucha.
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
Oczywiście jak każde słuchawki także te pozwalają na swobodną regulację długości pałąka tak, aby dostosować go do wielkości głowy. Moim zdaniem poziom tej regulacji jest jednak nieco za mały - dopiero na maksymalnym rozciągnięciu Vulture dopasowałem do mojej głowy.
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
Podsumowując, wykonanie słuchawek oceniam na bardzo przyzwoite. Niestety trudno w warunkach testowych sprawdzić jak będą się one sprawowały mechanicznie za pół roku.
|
|
|