|
Scythe Kama Reader
Kama Reader to czytnik kart pamięci. Czytnik jak to czytnik, różni się od innych zazwyczaj kolorem, specyfikacją i możliwością odczytu różnych nośników zdjęć. Mnogość producentów aparatów spowodowała występowanie wielu różnych kart pamięci. Użytkownicy, nie chcąc żonglować wieloma kablami USB, mogą zaopatrzyć się w taki czytnik. Jedną z propozycji jest właśnie produkt firmy Scythe. Sprawdźmy, jak się sprawuje i czym różni się od konkurencji.
Opakowanie i wygląd
Opakowanie, o różnorodnej kolorystyce, to już tradycja w przypadku produktów firmy Scythe. Wśród zazwyczaj jednokolorowych pudełek innych firm, to na pewno będzie się odróżniało na półce.
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
Wykonane jest z dość grubego kartonu. Na przedniej stronie oprócz logo producenta i nazwy, znajdziemy zdjęcie dwóch wersji kolorystycznych oraz opis wejść. Tylnia strona zarezerwowana jest dla opisu i specyfikacji produktu, oraz zdjęcia zawartości. Wspomnę, że odczytamy przy pomocy tego czytnika aż 16 rodzajów nośników. Są to m.in.:
- Compact Flash TYPE1/TYPE2/TYPE2-HDD
- Smart Media
- Memory Stick, Memory Stick PRO/Duo/PRO Duo
- SDHC, SD, mini SD, micro SD
- MMC, RS-MMC Card
- MicroDrive
- xD, xD Type-M, xD Type-H
Karty SDHC to zupełna nowość, więc miło, że produkt już je wspiera. Na opakowaniu nie uświadczymy języka polskiego, jako że produkt został przysłany prosto od producenta. Pudełko dość dobrze chroni produkt, choć newralgicznym punktem może być właśnie przednia strona.
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
Niefortunny upadek lub ucisk może spowodować uszkodzenie wnętrza. Miejmy nadzieję, że sklepy dobrze zabezpieczą paczkę. W środku oprócz czytnika znajdziemy również dwa kabelki o długości 70 cm (dlaczego dwa wytłumaczę później), oraz paczkę ze śrubkami.
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
Zdecydowanie zabrakło mi jakiejkolwiek instrukcji. Ja wiem, że tutaj nie ma co tłumaczyć, ale przydałaby się jakakolwiek, choćby jednostronicowa z opisem czy specyfikacją. W dodatku jeden z kabelków może być podłączany do płyty głównej, więc dobrze by było, gdyby producent przedstawił rozpiskę pinów we wtyczce.
Przejdźmy jednak do głównego bohatera. Czarna skrzyneczka ma wymiary 102,5x125x26 mm. Z przodu cztery wnęki na karty pamięci i dwie diody, z tyłu dziurka na kabel. Na bocznych ściankach otwory na śrubki. Do testów dostałem czarną wersję kolorystyczną.
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
Nie wszystkie zdjęcia na to wskazują, ale obudowa jest wykonana z wysoko połyskującego materiału. Estetów informuję o tym, że każdy palec od razu zostawi swój ślad.
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
Tym, co zdecydowanie odróżnia Kama Reader od konkurencji to możliwość pracy we wnętrzu obudowy jak i na zewnątrz. Do tego właśnie producent dostarcza dwa kabelki. Jeden to zwykły kabelek USB, drugi zaś umożliwia podłączenie go do pinów, które znajdują się prawie na wszystkich płytach głównych. Nadmienić należy, że podłączenie z tyłu jest intuicyjne, ale niemożliwe do podłączenia źle ze względu na wyprofilowaną wtyczkę (ząbek). Z przodu, oprócz otworów na karty znajdziemy również dwie diody. Niebieska informuje nas o tym, że czytnik jest włączony a druga-czerwona, że odczytuje dane.
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
|