Strona główna Kalendarium Wspierają nas Redakcja Forum
Modyfikacje
Cooling
Laboratorium
Hardware
Sprzęt dla graczy
Network
Teksty czytelników
Wyszukiwarka recenzji produktów


 Na forum
HP Probook 6465b
Chłodzenie do Quad-Core 970 (do OC)
Super komp!
Potrzebuję zasilacz do Kompa
Organic II - home linux server
Mini Pc
 Linki
Serwisy
PC United
PC Centre
Realitynet.pl
Soft-PC.pl
strefaPC
 
Sklepy
Strona Firmowa Realitynet
cooling.pl
Konsorcjum FEN
Firma handlowa AAC
Sklep internetowy PATMEDIA.PL
 
Warto odwiedzić
FaktySosnowiec.pl
  Polecamy
http://cans.pl/
 Ankieta
Na co zwróciłbyś szczególną uwagę przy moddingu obudowy komputera?
Na poprawę chłodzenia podzespołów32%
Na wyciszenie pracy komputera39%
Na oryginalny wygląd23%
Na ułatwienie dostępu do gniazd USB i innych4%
Głosy : 64
Najwięcej głosów Na wyciszenie pracy komputera
Szczegółowe rezultaty
 Zaloguj




 


Problemy z logowaniem?

Jeszcze nie masz konta?
·Zarejestruj się!
 Archiwum
Wybierz okres dla newsów:
 Ostatnie artykuły
Twoja przeglądarka nie pozwala uruchomić skryptów FLASH..
Wymagania:
- JavaScript musi być włączony
- Musisz mieć zainstalowany Flash
 
 Synchrowłącznik pompki, Autor: NAZIR
.: Data publikacji 15-Lis-2005 :: Komentarze i opinie :: Drukuj aktualną stronę :: Drukuj wszystko:.
Synchrowłącznik pompki Czym jest i do czego służy ustrojstwo o którym mowa jest chyba oczywiste - ma za zadanie włączenie pompki w układzie wodnego chłodzenia wraz z uruchomieniem komputera. Oczywiście mamy tu na myśli pompki zasilane AC 230V 50Hz.

Dawno dawno temu trafiłem gdzieś w sieci na ciekawy przykład takiego urządzonka, opartego o nieco inne rozwiązanie niż popularnie stosowane przekaźniki. Dlaczego nie stosować prostego przekaźnika, ktoś zapyta. Problem w tym, że przekaźnik jako element indukcyjny sam wprowadza pewne zakłócenia do źródła zasilania. Poza tym jest urządzeniem mechanicznym, a jak sami wiecie mechanika "lubi się" psuć. Niestety nie mam pojęcia co to była za strona i podczas poszukiwań jakoś nie trafiłem na nią po raz wtóry. Jedno co utkwiło mi w pamięci, to niewiele mówiące oznaczenie głównego elementu, czyli MOC3021. Zacząłem więc rekonesans. Szybko okazało się cóż to jest i z czym się to je. Malutki 6-nóżkowy element, który zawiera w swych trzewiach diodę LED IR oraz optotriak. Działanie tego maleństwa jest banalne - w momencie gdy prąd zaczyna płynąć przez diodę i ta zaczyna świecić, oświetlony nią optotriak zaczyna przewodzić. Tak więc mamy tu do czynienia z optyczną izolacją 2 układów. Na moje szczęście (jako osobnika niezbyt zaprzyjaźnionego z elektroniką) w nocie katalogowej znalazłem też przykładowe zastosowania, m.in. właśnie sterowanie obciążeniem indukcyjnym jakim niewątpliwie jest pompka. Zasada działania jest w praktyce bardzo prosta. Jako, że optotriak ma mimo wszystko małe dopuszczalne obciążnie, wykorzystany został dodatkowy triak T1, wysterowywany właśnie przez nasze maleństwo. Po skonsultowaniu się z osobami bardziej znającymi się na rzeczy wiedziałem już, że jestem na dobrej drodze. Trzeba było przygotować nieco poprawiony schemat, uwzględniający m. in. pewne rozwiązania konstrukcyjne (chodziło przede wszystkim o podłączanie), które trzeba było następnie zaimplementować przy projektowaniu płytki.

Poniżej powstały schemat ideowy.


(kliknij aby powiększyć)

Skoro już wiadomo co i jak, to pozwolę sobie jeszcze wyraźnie wymienić potrzebne elementy:
  • MOC3021
  • T1 - BTA08/600 (+ jakiś mały radiatorek do niego)
  • R1 - 2,4k Ohm/co najmniej 0,5W
  • R2 - 470 Ohm/co najmniej 0,5W
  • R3 - 220 Ohm
  • C1 - 0,1uF 275V AC
Orientacyjna cena elementów to ok. 5zł.

Natomiast TUTAJ do pobrania wzór płytki w formacie PDF. Przy okazji zobaczmy od razu rozmieszczenie elementów na niej. Jak widać przewidziane podłączenia to gniazdo molex od strony zasilacza, oraz 2 potrójne zaciski do kabli: gniazdko sieciowe-włącznik oraz włącznik-pompka. Oczywiście jest to przykładowe i opcjonalne rozwiązanie (miałem akurat takowe elementy, więc je wykorzystałem), mające na celu ułatwienie prowadzenia kabli w obudowie, itd.


(kliknij aby powiększyć)

Na tym etapie pozwolę sobie na obszerniejszą dygresję o wykonywaniu płytki "drukowanej" w domowym zaciszu, gdyż może nie każdy z czytelników jest z takową technologią obeznany.
Przycinamy odpowiedniej wielkości kawałek (może być odrobinę większy niż docelowy rozmiar płytki) jednostronnego w tym przypadku laminatu i dokładnie oczyszczamy/odtłuszczamy powierzchnię miedzianą - polecam szczotkę i jakiś proszek do szorowania. Po dokładnym opłukaniu odkładamy do wyschnięcia. W tym momencie wprowadźmy sobie po raz pierwszy kluczową zasadę NDP (Nie Dotykać Paluchami!).
Mając przygotowany układ ścieżek (odbicie lustrzane, tak jak w załączonym powyżej PDFie) musimy go wydrukować. Tutaj dwie istotne kwestie: 1) wydruk laserowy! 2)na papierze kredowym! Względem gotowego wydruku również obowiązuje NDP. Jeśli ktoś nie posiada drukarki laserowej, można przygotować wydruk na atramencie (byle by był dobrej jakości) i z papierem kredowym w łapkach poczłapać do punktu ksero. Warto poprosić o podkręcenie jakości kserokopii (ach te oszczędności).


(kliknij aby powiększyć)


(kliknij aby powiększyć)

Nadszedł czas termotransferu. Przykładamy nasz wydruk zadrukowaną stroną do pomiedziowanej strony laminatu, na to dobrze nałożyć jeszcze jedną czystą kartkę zwykłego papieru i prasujemy żelazkiem ustawionym na maksymalną temperaturę mocno dociskając. Jak długo? Lepiej za długo niż za krótko. Dobre kilka minut. I sugeruję jeździć żelazkiem, zamiast trzymać je nieruchomo. Na koniec nie zaszkodzi przejechać jeszcze kilka razy krawędzią żelazka dla pewności że wszystko dokładnie nam przywarło. Odkładamy żelazko, nic nie ruszamy, czekamy aż ostygnie.
Następnie laminat wraz z papierem zanurzamy w wodzie i zostawiamy do odmoczenia. Gdy papier już wyraźnie nasiąknie możemy próbować delikatnie go oddzielać. Na miedzi powinniśmy mieć dokładnie przeniesiony nasz nadruk. Płuczemy laminat dokładnie i pocierając delikatnie opuszkami palców (by nie uszkodzić naniesionych ścieżek) staramy się usunąć "włoski" pozostałe po papierze. Płytka jest gotowa do trawienia.


(kliknij aby powiększyć)

Przygotowujemy stosowną kąpiel. Tutaj uwaga na oczy, ręce, odzież! Wytrawiacz (dostępny w sklepach elektronicznych) zalewamy wrzątkiem i po rozpuszczeniu zanurzamy w tym naszą płytkę. Swoją drogą dobrze zrobić w niej uprzednio jakiś otworek do którego przyczepimy kawałek drutu pozwalający na kontrolę i manewrowanie. Ruszanie płytką w roztworze przyspiesza trawienie. Co jakiś czas wyjmujemy ją i sprawdzamy czy cała miedź nie zakryta tonerem już została usunięta. Jeśli tak, to wyjmujemy i dokładnie płuczemy.


(kliknij aby powiększyć)

To jest właśnie najlepszy moment na ewentualne przycięcie płytki do docelowego rozmiaru oraz nawiercenie wszelkich otworów. Następnie możemy już usunąć nadruk zasłaniający ścieżki (szorowanie: szczotka, proszek). Odkładamy do dokładnego wyschnięcia. NDP!


(kliknij aby powiększyć)

Wskazane jest też powleczenie ścieżek cyną, co zabezpieczy je przed utlenianiem, jak i ułatwi nam lutowanie elementów. Aby cynowanie przebiegło nam sprawnie polecam uprzednio pomalować powierzchnię płytki spirytusowym roztworem kalafonii - po wyschnięciu zostanie nam cieniutka warstwa równo nałożonego topnika, dzięki czemu cyna będzie się nam bardzo wdzięcznie rozpływać po ścieżkach, gdy te podgrzejemy lutownicą.


(kliknij aby powiększyć)

Płytka gotowa. Przystępujemy do lutowania elementów. Tutaj nie ma się co rozpisywać, bo wszystko jest chyba oczywiste. Oby tylko nie wlutować jakiegoś elementu w niewłaściwą stronę. Na koniec do triaka dodajemy radiatorek i solidnie skręcamy (śrubka+nakrętka). Układ gotowy.


(kliknij aby powiększyć)

Całość trzeba jeszcze ze względów bezpieczeństwa umieścić w jakiejś obudowie. W sklepach elektronicznych można kupić uniwersalne pudełka różnej wielkości do takich zastosowań, jednak Ci którzy mnie znają wiedzą dobrze, że musiało by ze mną być coś nie tak, gdybym się na takie coś zdecydował. Oczywiście postanowiłem sam zbudować odpowiedni "domek". Jako materiał obrałem mleczną plexi. Skleiłem odpowiedniej wielkości korytko, wykonałem wpust na gniazdo molex, wycięcia na kable oraz nawierciłem otwory pozwalające maleństwu oddychać. Wewnątrz wkleiłem kawałki plexi, na których opiera się płytka. Jednocześnie są w nich otwory dla wkrętów łaczących wszystko w całość. Pokrywa od wewnętrznej strony również ma wklejone dodatkowe kawałki, które dociskają płytkę. Przy okazji pozwoliło to na wykonanie nawiertów, dzięki którym łby wkrętów nie wystają ponad powierzchnię pokrywy.


(kliknij aby powiększyć)


(kliknij aby powiększyć)


(kliknij aby powiększyć)


(kliknij aby powiększyć)

Cóż mogę rzec na zakończenie. Układ działa tak jak powinien i to najważniejsze. Chcę tylko wyraźnie zaznaczyć, że nie jest to już zabawa (230V AC), więc kategorycznie odradzam lutowanie układu "na pająka" i lekceważenie obudowy. W przypadku roboczego testowania jeszcze bez tejże (czego jednak profilaktycznie nie polecam) najpierw podłączyć kable, później dopiero podłączyć do gniazdka i w trakcie działania oczywiście NDP układu. Przyznam się, że jest to drugi wykonany przeze mnie egzemplarz (nie dla mnie). Pierwszy od strony elektronicznej był identyczny, miał tylko inne rozplanowanie elementów (wtyczki, etc.). Niemniej jednak produkcji wszczynać nie zamierzam. DIY means Do It YOURSELF!
 
Modyfikacje - Recenzje Modyfikacje - Artykuły Modyfikacje - Wasze projekty Cooling - Recenzje Cooling - Artykuły Laboratorium - Zasilacze Laboratorium - Chłodzenie wodne Ranking PSU Ranking bloków CPU Hardware Sprzęt dla graczy Network Teksty czytelników - Recenzje Teksty czytelników - Artykuły Wyszukiwarka recenzji produktów
Layout & Design by szeq                   CMS by nazir123, pijany (based on PostNuke 0.7.6.4) © 2004-2009 mod-planet.com